O kazaniu na górze naszego Pana (rozprawa siódma) – Ks. Jan Wesley

autor: admin | 24 March 2011

O kazaniu na górze naszego Pana (rozprawa siódma) – Ks. Jan Wesley

„A gdy pościcie, nie bądźcie smętni jak obłudnicy; szpecą bowiem twarze swoje, aby ludziom pokazać, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: odbierają zapłatę swoją. Ale ty, gdy pościsz, namaść głowę swoją i umyj twarz swoją. Aby nie ludzie cię widzieli, że pościsz, lecz Ojciec twój, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie.” (Mt 6,16-18)

1. Celem szatana zawsze było i jest rozłączenie tego, co Bóg złączył, oddzielenie wewnętrznej pobożności od zewnętrznej i przeciwstawienie ich sobie nawzajem. Pod tym względem odniósł niemały sukces wśród tych, którym nie są dobrze znane jego zamysły.
Wielu ludzi w różnych epokach, ogarniętych gorliwością dla Boga, ale gorliwością nierozsądną, przywiązywało szczególną wagę do przestrzegania przykazań zakonu, wypełniania zewnętrznych obowiązków, ale jednocześnie całkowicie. pomijało znaczenie wewnętrznej sprawiedliwości, sprawiedliwości z Boga, na podstawie wiary. Wielu również popadło w przeciwną skrajność, nie przywiązując najmniejszej wagi do wypełniania zewnętrznych obowiązków, a może nawet obmawiając i osądzając zakon, gdyż nakazuje on ich wypełnianie.

2. Właśnie za sprawą zamysłów szatana wiara i uczynki tak często bywały przeciwstawiane sobie nawzajem, a wielu ogarniętych gorliwością dla Boga wpadało co jakiś czas w pułapkę uczynków bez wiary albo wiary bez uczynków. Niektórzy z taką mocą podkreślali znaczenie wiary, że całkowicie wykluczali jakąkolwiek rolę dobrych uczynków, i to nie tylko jako przyczyny naszego usprawiedliwienia (wiemy bowiem, że człowiek jest usprawiedliwiony darmo, przez odkupienie w Jezusie), ale również jako owocu wiary, jednym słowem, odmówiono dobrym uczynkom jakiegokolwiek miejsca w religii Jezusa Chrystusa. Inni chcąc umknąć tego niebezpiecznego błędu popadli w drugą skrajność, utrzymując, że dobre uczynki były przyczyną, albo przynajmniej stanem poprzedzającym usprawiedliwienie lub też rozwodzili się nad nimi, jak gdyby dobre uczynki całkowicie przesądzały o istocie religii Jezusa Chrystusa.

3. W ten sam sposób cel i środki pobożności zostały przeciwstawione sobie nawzajem. Nic więc dziwnego, że niektórzy ludzie dobrej woli uznali za właściwe zredukować całość religii do uczestnictwa w modlitwach Kościoła, Wieczerzy Pańskiej, słuchaniu kazań i czytaniu pobożnych książek. Tym samym zaniedbali oni właściwy cel pobożnych zabiegów, mianowicie miłość Boga i bliźniego. To zaniedbanie z kolei utwierdziło innych w lekceważeniu, jeśli wręcz nie pogardzie przykazań Bożych, tak nikczemnie nadużywanych, co przyczyniło się do podkopania i obalenia tego celu, którego ustanowieniu miały służyć.

4. Spośród wszystkich środków łaski trudno znaleźć taki, który okazałby się bardziej kontrowersyjny niż środek wspomniany przez naszego Pana w zacytowanych powyżej słowach, mianowicie post religijny. Jakże niektórzy wynosili go ponad Pismo Święte i rozum! Inni zaś mieli go całkowicie za nic, jak gdyby biorąc odwet na tych, którzy przeceniali post w tym samym stopniu, co tamci go nie doceniali. Entuzjaści postu mówili o nim tak, jak gdyby był on istotą pobożności, a jeśli nie jej celem, to w każdym razie nierozerwalnie związany z celem religijności. Z kolei krytycy postu twierdzili, że jest on bez znaczenia, jak gdyby był bezowocnym wysiłkiem, nie mającym najmniejszego wpływu na realizację celu religii. Prawda zapewne leży pomiędzy tymi dwoma skrajnymi stanowiskami. Post ani nie jest wszystkim, ani nie jest niczym.. Nie jest celem samym w sobie, ale jest cennym środkiem do celu, ustanowionym przez samego Boga. Jeśli więc tylko będziemy używać go w sposób właściwy, nie ominie nas Boże błogosławieństwo.

Aby więc wyjaśnić kwestię postu, spróbuję wykazać, po pierwsze, na czym polega natura postu, jakie są j ego rodzaje oraz stopnie intensywności; po drugie, jakie są jego motywy, podstawy i cele; po trzecie, w jaki sposób można wiarygodnie odnieść się do zarzutów przeciwko nim; oraz po czwarte, w jaki sposób należy post praktykować.

I.

1. Najpierw więc rozważmy naturę, rodzaje oraz różne stopnie intensywności postu. Jeśli chodzi o jego naturę, to wszyscy natchnieni autorzy zarówno Starego jak i Nowego Testamentu używają słowa „post” w jednym i tym samym znaczeniu, mianowicie w odniesieniu do niejedzenia, czyli powstrzymywania się od jedzenia. Znaczenie słowa „post” jest tak oczywiste, że byłoby stratą czasu przytaczać słowa Dawida, Nehemiasza, Izajasza oraz proroków, którzy po nich przyszli, przytaczać słowa naszego Pana oraz Apostołów. Wszyscy bowiem oni zgadzają się co do jednego, że post oznacza powstrzymywanie się przez pewien wyznaczony czas od jedzenia…

2. Od dawna to rozumienie postu było zwykle uzupełniane o dodatkowe elementy, nie mające z właściwym postem nic wspólnego np. niedbały ubiór, rezygnacja z tego wszystkiego, co stanowi ozdobę wyglądu zewnętrznego, powaga pełna smutku, posypywanie głowy popiołem, noszenie wprost na nagie ciało włosiennicy. W Nowym Testamencie nie znajdujemy jednak żadnych dowodów na potwierdzenie, że tego rodzaju dodatkowe elementy postu mają jakiekolwiek znaczenie; ani też nie wydają się potwierdzać tego świadectwa pierwotnego chrześcijaństwa, chociaż niektórzy pokutnicy mogli z własnej woli używać podobnych środków jako zewnętrznych znaków wewnętrznej pokory. W jeszcze mniejszym stopniu są podstawy, aby przypuszczać, że apostołowie czy też chrześcijanie im współcześni przy okazji postu stosowali samobiczowanie czy też samookaleczanie własnego ciała. Tego rodzaju praktyki nie uchodziły za naganne wśród kapłanów i czcicieli Baala. Bogami pogan były bowiem wyłącznie demony, bez wątpienia więc było dla tych demonicznych bogów rzeczą całkowicie do przyjęcia, by ich kapłani wołali głośno i według swojego zwyczaju zadawali sobie rany, aż krew po nich spływała. Jest jednak rzeczą wykluczoną, żeby ten, który nie przyszedł zatracać dusze ludzkie, ale je zachować, znajdywał upodobanie w tego rodzaju praktykach swoich naśladowców.

3. Jeśli chodzi o stopień intensywności czy też długość postu, mamy przykłady tych, co pościli przez cały szereg dni. Tak więc Mojżesz, Eliasz i sam nasz Pan, wyposażeni w tym celu w nadnaturalną moc, pościli, jak podają źródła, bez przerwy czterdzieści dni i czterdzieści nocy. Długością postu jednak znacznie częściej wzmiankowaną w Piśmie Świętym jest okres jednego dnia, od rana do wieczora. Taki właśnie jednodniowy post był powszechnie przestrzegany przez chrześcijan starożytnych. Oprócz tego postu praktykowali oni także pół-posty, semi-jejunia, by użyć określenia Tertuliana. Praktykowano je w czwarty i szósty dzień tygodnia tzn., w środy i piątki i to przez cały rok. W czasie takiego pół-postu nie przyjmowano pokarmów do trzeciej po południu, tj. do chwili powrotu do domu po dniu pracy.

4. Bardzo bliskim idei postu jest to, co w dość szczególny sposób określa się w Kościele mianem „powściągliwości w spożywaniu pokarmów”. Tego rodzaju powściągliwość stosuje się wtedy, gdy ze względu na chorobę czy osłabienie organizmu nie jesteśmy w stanie pościć w pełnym tego słowa znaczeniu. W praktyce taka powściągliwość oznacza spożywanie niewielkiej ilości pokarmu, częściowe powstrzymywanie się od niego czy też spożywanie mniejszej ilości jedzenia niż zwykle. Co prawda, nie przypominam sobie żadnego tego rodzaju przykładu z Pisma Świętego. Nie podobna jednak powściągliwości takiej oceniać negatywnie, skoro i Pismo Święte tego nie czyni. Wydaje się, że „powściągliwość w spożywaniu pokarmów” jest pożyteczna i zasługuje na błogosławieństwo Boże.

5. Najmniej, jeśli tak można powiedzieć, wymagającym rodzajem postu jest wstrzemięźliwość w spożywaniu pokarmów szczególnie schlebiających podniebieniu, czego Pismo Święte podaje cały szereg przykładów. Wśród nich znajdujemy historię Daniela i jego braci, którzy z dość szczególnego powodu, mianowicie, aby nie kalać się potrawami ze stołu królewskiego ani winem, które król pijał (a przydzielał im król dzienne racje jednego i drugiego) – zwrócili się do przełożonego nad sługami dworskimi z prośbą, żeby dat im jarzyn do jedzenia i wody do picia. Być może ten właśnie przykład, opacznie naśladowany, stał się podstawą starożytnego zwyczaju powstrzymywania się od jedzenia mięsa i picia wina w czasie wyznaczonym na post i wstrzemięźliwość. Chyba, że zwyczaj ten powstał jako wyraz przekonania, iż właśnie wino i mięso stanowią najmilszy naszemu podniebieniu napój i pokarm, i że przeto jest rzeczą właściwą, żeby w czasie charakteryzującym się atmosferą powagi oraz zbliżenia do Boga, spożywać pokarmy i napoje najmniej naszemu podniebieniu przyjemne.

6. W Synagodze praktykowano szereg postów ustanowionych przez tradycję, a wzmiankowanych przez Prawo i Proroków. Dla przykładu, post siódmego miesiąca, ustanowiony przez samego Boga, przestrzegany był przez cały Izrael i to pod sankcją najsurowszej kary. / przemówił Pan do Mojżesza tymi słowy:
Dziesiątego dnia (…) siódmego miesiąca będzie dzień pojednania; (…) ukorzycie się… aby pojednać się z Panem, Bogiem waszym. Każdy zaś, kto się nie ukorzy w tym dniu, będzie wytracony ze swojego ludu. Po upływie wieków do tej tradycji Mojżeszowej dodano jeszcze kilka innych postów. I tak w księdze proroka Zachariasza, wzmiankowany jest post nie tylko miesiąca siódmego, ale również czwartego, piątego i dziesiątego.

Podobnie w Kościele starożytnym praktykowano posty zarówno coroczne, jak i cotygodniowe. Rokrocznie praktykowany był, na przykład, post przed Wielkanocą, przestrzegany przez niektórych przez czterdzieści osiem godzin, a przez innych przez cały tydzień, przez wielu zaś przez dwa tygodnie; polegał on na powstrzymywaniu się od posiłku aż do wieczora każdego dnia. Cotygodniowymi były posty czwartego i szóstego dnia tygodnia, przestrzegane, co Epifaniusz poświadcza jako niezaprzeczalny fakt, w każdym zamieszkałym przez ludzi zakątku świata, en hole te oikoumene, przynajmniej wszędzie tam, gdzie można było spotkać chrześcijan.

Rokrocznie obchodzonymi w naszym Kościele są: czterdziestodniowy Wielki Post, posty w środy, piątki czy też soboty po pierwszej niedzieli Wielkiego Postu, Zielone Święta, 14 września czy też 13 grudnia, post Dni Krzyżowych, posty czuwania związane z różnymi uroczystymi świętami oraz cotygodniowe posty piątkowe, za wyjątkiem Dnia Bożego Narodzenia.

Ale oprócz tych postów, które stały się częścią tradycji, każdy pełen bojaźni Bożej naród od czasu do czasu ustanawiał posty, których wymagały szczególne okoliczności czy też nadarzające się okazje. I tak, kiedy Moabici i Ammonici (…) ruszyli na wojnę z Jechoszafatem, (…) Jehoszafat zląkł się, postanowił zwrócić się do Pana, ogłosił też post w całej ziemi Judzkiej. Także w piątym roku Jojakima, syna Jozjasza, króla judzkiego, w dziewiątym miesiącu, kiedy lud ogarnęła trwoga przed królem Babilonii, książęta judzcy w całym ludzie Jeruzalemu ogłosili post przed Panem.

Podobnie indywidualne osoby, które zastanawiają się nad swoim postępowaniem i pragną postępować z pokorą i w bliskości z Bogiem, znajdą niejedną sposobność do praktykowania pokory przed obliczem Ojca, który jest w ukryciu. Nauczanie dotyczące postu zawarte w przytoczonych na wstępie słowach, w pierwszym rzędzie odnosi się do tego właśnie rodzaju indywidualnego postu.

II.
1. Zastanówmy się teraz nad drugim problemem naszego rozważania, mianowicie jakie są motywy, podstawy oraz cele postu.

Zacznijmy od tego, że ludzie, którzy są pod wpływem gwałtownych namiętności albo też takich silnych uczuć jak smutek czy strach, często są przez nie pochłonięci na tyle, że nawet zapominają jeść chleb. W takich chwilach za nic mają nie tylko jedzenie, ale w ogóle wszystko to, co służy podtrzymaniu naturalnych procesów organizmu; tym mniej interesują ich wyszukane potrawy czy smakołyki – ich uwaga bowiem skupia się na czymś zupełnie innym. Tak więc kiedy Saul powiedział: Jestem w ciężkiej niedoli, Filistyńczycy wojują ze mną, a Bóg odstąpił ode mnie. Pismo Święte odnotowuje, ze już cały dzień i cala noc Sani nic nie jadł. Podobnie ci, którzy towarzyszyli św. Pawłowi w podróży statkiem, gdy burza rozszalała się nad nimi, a wszelka nadzieja ocalenia zaczęła w końcu zanikać, pozostawali bez posiłku nic nie jedząc przez czternaście dni. Podobnie Dawid oraz wszyscy mężowie, którzy z nim byli, kiedy usłyszeli, że cały lud uciekł z pola walki, oraz że wielu też padło i poginęło, i że zginęli również Saul i Jonatan, Jego syn, zanucili pieśń żałobną, i płakali, i pościli aż do wieczora na znak żałoby po Saulu i po Jonatanie, i po domu izraelskim.
Niejednokrotnie ci, których umysły są czymś głęboko pochłonięte, nie znoszą, żeby im przerywać, ze wstrętem wręcz odnosząc się do jedzenia, którego głód skądinąd odczuwają; a nie znoszą, żeby im przerywać, gdyż jedzenie rozproszyłoby ich myśli, gdyby ogarnęło całą ich uwagę. Nawet Saul w sytuacji właśnie przytoczonej, kiedy padł jak długi na ziemię i opadł też zupełnie z sił, powiedział jednak: Nie będę jadł, aż słudzy i jedna służebnica z trudnością przekonali go do jedzenia.

2. Jest więc w człowieku naturalna skłonność do postu. Kto doświadcza pokuty, ogarnięty skruchą z powodu grzechu, strachem przed gniewem Bożym, bez jakiegokolwiek nakazu, nie wiedząc ani nie zastanawiając się, czy jest to przykazanie Boże, czy nie – rzeczywiście zapomina jeść chleb, powstrzymuje się me tylko od przyjemnych, ale także potrzebnych do życia pokarmów. Podobnie św. Paweł, po tym jak zaprowadzono go do Damaszku i przez trzy dni nic nie widział, ani nie jadł, ani nie pił.

Kiedy rozszalały się żywioły, bojaźń i drżenie ogarnęły tego, który długo żył w świecie bez Boga, obrzydł mu wszelki pokarm, gdyż byłby mu przykry i wstrętny. Nieznośne bowiem byłoby dla niego wszystko, co przerwałoby jego nieustanne wołanie: Panie, ratuj, giniemy!
Z niezwykłą mocą ten właśnie aspekt wyrażony został przez nasz Kościół w pierwszej części „Kazania na temat postu”:

Kiedy człowiek poczuje na sobie ciężkie brzemię grzechu, kiedy uświadomi sobie, że zapłatą za grzech jest potępienie, i okiem duszy dostrzeże grozę piekła, ogarnia go bojaźń i drżenie, a serce jego smutek – nie pozostaje mu nic innego jak tylko wyznać swoją winę i boleść Wszechmocnemu Bogu i błagać o miłosierdzie. Powaga tego stanu ducha, który przygnieciony ciężarem grzechu i ogarnięty smutkiem, ale również szczerym pragnieniem ocalenia przed niebezpieczeństwem piekła i potępienia, sprawia, że wszelkie łaknienie jedzenia czy pragnienie picia stają się nieważne, a dominującym uczuciem jest wzgarda wobec rzeczy i przyjemności tego świata. Dzieje się tak do tego stopnia, że dusza znajduje upodobanie jedynie w płaczu, lamencie i w smutku, tak w słowach, jak i samym zachowaniu, aby pokazać jak bardzo jest znużona życiem.

3. Ale jest i inny powód, dla którego ludzie uciekają się do postu. Wielu z tych, którzy doświadczają bojaźni Bożej, towarzyszy głębokie przeżywanie faktu, ze często grzeszyli przeciwko Bogu, sprzeniewierzając się temu, co prawe. Wiedzą dobrze, jak bardzo zgrzeszyli swoim obżarstwem, jak długo trwali w występku przeciwko świętemu Prawu Bożemu swoim brakiem wstrzemięźliwości i nietrzeźwością, jak bardzo oddawali się zmysłowym żądzom, i to ze szkodą tak dla zdrowia cielesnego jak i duchowego. Karmili bowiem i krzewili w sobie rozwiązłość, wyniosłość, lekkość usposobienia, niefrasobliwość, beztroskie oszołomienie i upojenie nadużywaniem wina oraz mocniejszych trunków, które paraliżowały wszystkie ich szlachetne dyspozycje charakteru. Aby więc usunąć skutek, usuwają przyczynę; dlatego też trzymają się z dala od wszystkiego, co przekracza miarę. Powstrzymują się, o ile to możliwe, od tego, co tak bardzo pogrążało ich w całkowitej zgubie. Często potrafią zachować całkowitą wstrzemięźliwość, zawsze starając się we wszystkim przestrzegać umiaru i powściągliwości.

4. Równie dobrze pamiętają oni, jak dostatek chleba potęgował nie tylko beztroskę i lekkomyślność, ale także podsycał ogłupiającą! bezecną pożądliwość, a nawet nieczyste i próżne namiętności. Jednocześnie doświadczenie uczy, że nawet zmysłowość, zdawałoby się, zwyczajna i łagodna, na trwałe zakorzenia się w duszy, sprowadzając ją do poziomu równego bestiom, które czeka niechybna zagłada. Trudno wręcz wyrazić, jaki wpływ tak na duszę jak i ciało ma wyszukane i schlebiające podniebieniu jedzenie. Kiedy tylko nadarzy się sposobna okazja, prowadzi ono prostą drogą do rozkoszy zmysłowych. Dlatego każdy, komu droga jest mądrość, powinien okiełznać swoją duszę i zapanować nad nią, trzymając się jak najdalej od ulegania pożądliwości, która z natury dąży do spętania człowieka tym, co przyziemne, a co kala i degraduje go. Na tym polega kolejny, zawsze jednakowo aktualny powód, dla którego praktykujemy post. Dzięki niemu bowiem usuwamy to, co karmi pożądliwość i zmysłowość, jak również oddalamy od siebie bodźce do głupich i szkodliwych pragnień oraz bezecnych i próżnych namiętności.

5. Byłoby chyba niedobrze, gdybyśmy pominęli pewien inny powód, dla którego post bywa praktykowany – choć nie jestem pewny, czy powinniśmy go w jakikolwiek szczególny sposób podkreślać. Niektórzy ludzie dobrej woli kładli silny nacisk na post jako karę wymierzoną wobec samych siebie za nadużycie dobrych darów Bożych, i to często poprzez całkowite powstrzymanie się od ich używania. Sens tak rozumianego postu sprowadzałby się do swego rodzaju „świętej zemsty” na samych sobie za własną głupotę i niewdzięczność dlatego, że te rzeczy, które powinny były służyć ich zdrowiu, uczynili okazją do własnego upadku. Ci, którzy tak rozumieją post, powołują się na słowa Dawida: Umartwiałem się postem, oraz św. Pawła: jaką karę ten wasz smutek według Boga sprawił.

6. Piątym doniosłym powodem praktykowania postu jest to, iż jest on pomocą w modlitwie, zwłaszcza kiedy przeznaczamy znaczną część czasu na osobistą modlitwę. Wtedy bowiem często Bóg postanawia podnieść dusze swoich sług ponad rzeczy ziemskie i niejednokrotnie unosi ich w zachwyceniu aż do siódmego nieba. Właśnie pomoc w modlitwie tak często okazuje się w ręku Boga środkiem utwierdzania i pomnażania nie tylko cnoty, nie tylko czystości, jak to niektórym bez oparcia w Piśmie, rozumie czy doświadczeniu, się wydawało, ale również środkiem utwierdzenia i pomnażania powagi ducha, oddania, wrażliwości sumienia, śmierci dla świata, a w rezultacie, miłości do Boga oraz wszelkich wzniosłych i pobożnych uczuć.

7. Nie ma, rzecz jasna, naturalnego czy koniecznego związku pomiędzy postem a zsyłaniem przez Boga błogosławieństw. Nad kim chce, bowiem, okaże zmiłowanie. Ześle to, co wyda mu się dobre, i przy pomocy środków, które uzna za stosowne. Na zawsze Bóg ustanowił post jako środek odwracania swego gniewu oraz uzyskiwania błogosławieństw, których nam tak często trzeba. Jak potężny jest to środek odwrócenia gniewu Bożego, możemy się przekonać na charakterystycznym przykładzie Achaba. Me było doprawdy takiego jak Achab, który by tak się zaprzedał całkowicie, jak niewolnik kupiony za pieniądze, czyniąc to, co złe w oczach Pana. Ale gdy rozdarł swoje szaty, wdział wór na swoje ciało i pościł, i chodził przygnębiony, doszło Eliasza słowo Pana tej treści: Czy widziałeś, że Achab ukorzył się przede mną? Dlatego, że ukorzył się przede mną, nie sprowadzę nieszczęścia za jego życia.

Podobnie też, aby odwrócić gniew Boży, Daniel zwrócił swoje oblicze na Pana, Boga (…) aby błagać w poście, we włosiennicy i popiele. Świadczy o tym wymowa całej modlitwy Daniela, ale w szczególności podniosłe jej zakończenie: O Panie! Według Twojej sprawiedliwości (albo inaczej, miłosierdzia), (…) niech odwróci się Twój gniew i Twoja popędliwość od świętej twojej góry, (…) wysłuchaj modlitwy Twojego sługi i rozjaśnij swoje oblicze nad Twoją spustoszoną świątynią. (…) O Panie, usłysz, o Panie, odpuść! O, Panie, dostrzeż i uczyń to, (…) przez wzgląd na siebie.

8. O tym, że post i modlitwa są środkami odwrócenia gniewu Bożego, dowiadujemy się nie tylko z doświadczeń ludu Bożego, ale również od pogan. Kiedy Jonasz ogłosił, ze jeszcze czterdzieści dni pozostaje do zburzenia Niniwy, wtedy obywatele Niniwy ogłosili post i oblekli się we włosiennice, wielcy i mali. A gdy wieść o tym doszła do króla Niniwy, wstał ze swojego tronu, zdjął swój płaszcz i oblókł się we włosiennice, i usiadł w popiele. Na polecenie króla i jego dostojników ogłoszono taki rozkaz: Ludzie i zwierzęta, bydło i owce niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i niech nie piją wody. (Nie żeby zwierzęta zgrzeszyły albo też były w stanie pokutować, ale aby na ich przykładzie ludzie zrozumieli, że przez ich grzech całe stworzenie spotyka gniew Boży.) A może Bóg znów się użali i odstąpi od swojego gniewu, i nie zginiemy. Trudy ich nie były daremne. Gniew i popędliwość Boża odwróciły się od nich. Bóg widział ich postępowanie (tzn. owoce pokuty i wiary, które przyniosła misja proroka) – wtedy użalił się Bóg nieszczęścia, które postanowił zesłać na nich, i nie uczynił tego.

9. Post jest środkiem nie tylko odwracania gniewu Bożego, ale również uzyskiwania błogosławieństw, których nam tak trzeba. Kiedy pozostałe plemiona zostały pokonane przez Benjaminitów, wszyscy synowie izraelscy (…) przyszli do Betelu, i tam trwali przed Panem plącząc i poszcząc w tym dniu aż do wieczora. A Pan powiedział im wtedy: Ruszcie, gdyż jutro wydam ich w wasze race. Podobnie i Samuel zgromadzi! całego Izraela, gdy ten znajdował się w niewoli Filistyńczyków, ; pościli w tym dniu przed Panem. A gdy Filistyńczycy podeszli, aby wszcząć walkę z Izraelem, Pan zagrzmiał donośnie nad Filistyńczykami i wzbudził wśród nich popłoch, i zostali pobici przez Izraela. Podobnie i Ezdrasz powiedział: zarządziłem nad rzeką Ahawa post, abyśmy się ukorzyli przed naszym Bogiem i wyprosili u niego szczęśliwą drogę dla siebie, dla naszych rodzin, i On dal się nam ubłagać. Podobne słowa padają i z ust Nehemiasza: Pościłem i modliłem się przed Bogiem niebios i powiedziałem: Spraw, proszę, aby poszczęściło się dziś twemu słudze i okaż mu zmiłowanie wobec tego męża. I Bóg sprawił, że znalazł zmiłowanie w oczach króla.

10. Podobnie i apostołowie, którzy w każdej ważnej sprawie pragnęli błogosławieństwa Bożego, zawsze łączyli post z modlitwą. I tak w trzynastym rozdziale Dziejów Apostolskich czytamy: W Antiochii, w tamtejszym zborze, byli prorocy i nauczyciele. (…) A gdy oni odprawiali służbę Pańską i pościli (bez wątpienia szukając pomocy Bożej w pewnej sprawie), rzekł Duch Święty: Odłączcie mi Barnabę i Saula do tego dzieła, do którego ich powołałem. Wtedy, po odprawieniu postów i modlitwy (po raz drugi), nałożyli na nich ręce i wyprawili ich. Także sami Paweł i Barnaba, jak czytamy w następnym rozdziale Dziejów Apostolskich, kiedy zawrócili do Listry, Ikonium i Antiochii, utwierdzając dusze uczniów, (…) i gdy wyznaczyli im w każdym zborze starszych, -wśród modlitw i postów poruczyli ich Panu.

Na temat możliwości dostąpienia błogosławieństwa, nieosiągalnego w inny sposób jak tylko przy pomocy środków ustanowionych przez Boga, nasz Pan, zapytywany przez swoich uczniów, wypowiada się jednoznacznie: Dlaczego my nie mogliśmy demona wypędzić? A On im mówi:

Dla niedowiarstwa waszego. Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarenko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego dla was nie będzie. Ale ten rodzaj (mianowicie demonów) nie wychodzi inaczej, jak tylko przez modlitwę i post. Tak więc modlitwa i post są ustanowione jako środki osiągania wiary, dzięki której i demony są ci uległe.

11. Modlitwa i post to ustanowione środki, gdyż nie tylko za sprawą światła rozumu czy sumienia które z natury dane jest człowiekowi, we wszystkich epokach lud Boży był i jest wzywany do używania postu jako środka do realizacji celów wiary – ale od czasu do czasu jest wzywany do tego także przez samego Boga poprzez objawienia jego woli. Jednym z przykładów jest przytoczony przez proroka Joela:

Wszakże jeszcze teraz mówi Pan: nawróćcie się do mnie całym swym sercem, w poście, płaczu i narzekaniu!… Kto wie, może pożałuje i zlituje się, i pozostawi błogosławieństwo (…) Zatrąbcie na rogu na Syjonie, ogłoście święty post, zwołajcie zgromadzenie… Wtedy Pan zapłonie gorliwością o swoją ziemię i zmiłuje się nad swoim ludem. Oto Ja ześlę wam zboże i moszcz, i oliwę… I już was nie wystawię na hańbę między narodami.

Bóg uczy swój .lud korzystania z modlitwy i postu jako środków, po których można oczekiwać nie tylko „doraźnych” błogosławieństw, gdyż tym, którzy szukać go będą w poście, płaczu i narzekaniu, obiecuje, że wynagrodzi szkody lat, których plony pożarła szarańcza, konik polny, larwa i gąsienica, moje wielkie wojsko, po czym dodaje: wtedy będziecie jeść obficie i nasycicie się, i wystawiać będziecie imię Pana…I poznacie, że Ja jestem wśród Izraela i że Ja, Pan, jestem waszym Bogiem. Po tych słowach następuje wielka obietnica ewangeliczna: Wyleję mojego Ducha na wszelkie ciało, i wasi synowie i wasze córki prorokować będą, wasi starcy będą śnili, a wasi młodzieńcy będą mieli widzenia. Także na sługi i służebnice wyleję w owych dniach mojego Ducha.

12. Wszystko, co niegdyś motywowało do gorliwego i regularnego wypełniania obowiązku postu, powinno nadal z jednakową siłą i nas motywować. Jest jednak szczególny powód, żeby często pościć, jest nim mianowicie nakaz tego, którego imię nosimy. Co prawda, w tym miejscu nasz Pan nie nakazuje wprost postu, dawania jałmużny czy modlitwy. Ale Jego wskazania, w jaki sposób pościć, dawać jałmużnę czy modlić się, mają tę samą moc, co same nakazy. Albowiem nakaz, żebyśmy pewne działania podejmowali w określony sposób, oznacza bez wątpienia nakaz, żebyśmy te właśnie działania w ogóle podejmowali. Nie jest bowiem rzeczą możliwą, żeby wykonywać coś w pewien sposób jeśli nie jest to w ogóle wykonywane. Tak więc powiedzenie, że należy dawać jałmużnę, modlić się i pościć w taki to a taki sposób, jest wyraźnie nakazem, żeby wszystkie te obowiązki nie tylko po prostu wykonywać, ale również wykonywać je w sposób, który nie zaprzepaści ich dobroczynnych skutków.

Inną jeszcze motywacją i zachętą do wykonywania obowiązku postu jest obietnica dana przez naszego Pana wszystkim tym, którzy w sposób należyty z niego się wywiązują: Ojciec, który jest w ukryciu, odpłaci tobie.

Takie są podstawy, motywy i cele postu, taka zachęta, aby w nim wytrwać, pomimo wielu zarzutów bezustannie wysuwanych przez tych, którzy mienią się mądrzejszymi niż ich Pan.

III.

l. Rozważymy najpierw najpoważniejszy z zarzutów. Często daje się słyszeć argument, który brzmi mniej więcej tak; Chrześcijanin powinien powstrzymywać się od grzechu, a nie od jedzenia: to jest to, czego Bóg naprawdę od niego oczekuje. Zapewne tak, ale oczekuje on również powstrzymywania się od jedzenia. Dlatego też tamte rzeczy należy czynić, ale i tych nie zaniedbywać. Aby łatwiej ocenić wagę powyższego argumentu przeciwko postowi, spróbujmy może go sformułować w formie sylogizmu:


Przesłanka pierwsza: Jeśli chrześcijanin powinien powstrzymywać się od grzechu, to nie powinien powstrzymywać się od jedzenia.

Przesłanka druga: Ale chrześcijanin powinien powstrzymywać się od grzechu.
Wniosek: Dlatego chrześcijanin nie powinien powstrzymywać się od jedzenia.
To, że chrześcijanin powinien powstrzymywać się od grzechu, jest jak najbardziej prawdziwe. W jaki jednak sposób wynika z tego, że nie powinien powstrzymywać się od jedzenia? Powinien jak najbardziej czynić tak jedno jak i drugie. Niech za sprawą łaski Bożej zawsze powstrzymuje się od grzechu; niech także często powstrzymuje się od jedzenia, a to ze względu na zarówno doświadczenie nasze jak i Pismo Święte.

2. Drugi zarzut przeciwko poszczeniu można ująć tak: Czy nie jest lepiej powstrzymywać się od pychy, próżności, bezsensownych i szkodliwych pożądliwości, złości, gniewu i niezadowolenia — niż od jedzenia’? Bez wątpienia tak. Ale i tutaj warto przypomnieć o słowach naszego Pana: tamte rzeczy należy czynić, ale i tych nie zaniedbywać. W rzeczy samej, te ostatnie są jedynie dla tych poprzednich, innymi słowy, są środkiem do tego wielkiego celu, jakim jest powstrzymanie się od grzechu. Powstrzymujemy się przecież od jedzenia, abyśmy – za sprawą łaski Bożej udzielonej naszym duszom poprzez jej zewnętrzne środki, wraz z wszystkimi innymi środkami łaski ustanowionymi przez Boga – byli w stanie powstrzymać się od wszelkich uczuć i namiętności, które nie znajdują w jego oczach upodobania. Powstrzymujemy się od jednego, abyśmy –przyobleczeni mocą z wysokości – mogli się powstrzymać od drugiego. Tak więc przytoczony powyżej argument przeciwko postowi, że lepiej jest powstrzymać się od grzechu niż od jedzenia, faktycznie obraca się przeciwko zamysłom przeciwników postu, gdyż pokazuje, iż właśnie należy pościć. Jeśli bowiem mamy powstrzymać się od złych namiętności i pożądliwości, to powinniśmy powstrzymać się od jedzenia, albowiem post jest tym drobnym przykładem samowyrzeczenia, który Bóg wybrał dla udzielenia nam wielkiego zbawienia.

3. Z kolei trzeci zarzut mówi, że post bynajmniej nie okazuje się drogą wiodącą do wielkiego zbawienia. Przeciwnicy postu powiadają bowiem: Pościliśmy dużo i często. Cóż nam to jednak da f o? Wcale nie staliśmy się przez to lepsi; nie odnaleźliśmy w poście żadnego błogosławieństwa. Przeciwnie, okazał się on raczej przeszkodą niż pomocą. Zamiast bowiem zapobiegać gniewowi czy rozdrażnieniu post tak bardzo je w nas spotęgował, że w rezultacie nie byliśmy w stanie znieść ani innych ani siebie. Rzeczywiście może się i tak zdarzyć. Można przecież pościć czy modlić się w taki sposób, że w rezultacie staniemy się gorsi, bardziej bezecni i nieszczęśliwsi niż poprzednio. Błąd jednak tkwi nie w samym poście jako środku łaski, ale w sposobie używania go. Używaj postu, ale w inny sposób.
Czyń to, co Bóg w sprawie postu nam nakazuje, a bez wątpienia obietnica Jego się spełni, Jego błogosławieństwo cię nie ominie. Ale tobie, który pościsz w ukryciu, Ojciec, który widzi w ukryciu, odpłaci.

4. Zarzut czwarty głosi, że wyobrażanie sobie, iż Bóg zwraca uwagę na takie błahostki jak post, jest niczym innym jak tylko wiarą w przesądy. Ale ten, kto tak twierdzi, stawia niezwykle poważne oskarżenie pod adresem całych pokoleń dzieci Bożych. Czy naprawdę można twierdzić, że wszyscy oni byli ludźmi przesądnymi? Czy nie jest zuchwalstwem wysuwać taki zarzut pod adresem Mojżesza i Jozuego, Samuela i Dawida, Jechoszafata, Ezdrasza, Nehemiasza i wszystkich proroków? Czyż nie jest szczytem zuchwalstwa wysuwać taki zarzut pod adresem samego Syna Bożego? Jest rzeczą nie ulegającą najmniejszej wątpliwości, że zarówno nasz Mistrz jak i wszyscy Jego słudzy uważali, iż post bynajmniej nie jest rzeczą błahą, oraz że Ten, który jest wyższy ponad najwyższych, przywiązuje do niego istotną wagę. Jest rzeczą jasną, że tego samego zdania byli wszyscy apostołowie po tym jak zostali napełnieni Duchem Świętym i mądrością. Kiedy udzielono im namaszczenia od Tego, który jest Święty, nauczającego ich wszystkiego, okazali się sługami Bożymi (…) w postach, przez oręż sprawiedliwości ku natarciu i obronie. Kiedy został im zabrany oblubieniec, pościli w owe dni. Jak zaznaczyliśmy to wyżej, bez podniosłej chwili postu i modlitwy, nie podejmowali się oni niczego, co miało na celu chwałę Bożą, na przykład posłania najemników do pracy przy żniwach.

5. Wreszcie, piątą kwestią podnoszoną przez przeciwników postu jest i to, że jeżeli rzeczywiście post ma tak wielkie znaczenie, i przynosi aż takie błogosławieństwa, to czyż nie lepiej jest pościć cały czas? Czy nie lepiej jest pościć, innymi słowy, bezustannie, a nie tylko od czasu do czasu? Czyż nie lepiej jest praktykować wstrzemięźliwość zawsze, na ile tylko nasze ciało jest w stanie to wytrzymać?

Nasza odpowiedź jest następująca: niech nikt nie czuje się zniechęcony do pielęgnowania bezustannej wstrzemięźliwości. Jak najbardziej należy zarówno jeść tak niewiele i tak niewyszukanej żywności, jak i należy stale praktykować tyle samowyrzeczenia – ile tylko ciało nasze wytrzymać jest w stanie. Tego rodzaju sposób bycia za sprawą łaski Bożej może przybliżyć nas do wspomnianych wyżej celów. Stale praktykowana wstrzemięźliwość może okazać się znaczącą pomocą w osiągnięciu nie tylko czystości ale również wzniosłości duszy; może okazać się pomocą w skierowaniu naszych uczuć od tego, co na ziemi ku temu, co w górze. Ale nie na tym polega post, w każdym razie nie na tym polega post w rozumieniu Pisma Świętego. W całej bowiem Biblii nie znajdujemy dowodu na to, że tak właśnie należy go rozumieć. W pewnej oczywiście mierze stale praktykowana wstrzemięźliwość odpowiada celom postu w rozumieniu biblijnym, ale mimo wszystko jest ona rzeczą odmienną od postu. Staraj się jak możesz, ale nie aż tak, aby zaniedbywać przykazanie Boże, a ustanowione środki łaski traktować jako sposoby kwestionowania wyroków Bożych i zaskarbiania sobie błogosławieństw dzieci Bożych.

6. Bezustannie zachowuj wstrzemięźliwość w stopniu, który ci się tylko wydaje właściwy. Wstrzemięźliwość bowiem jest w swej istocie tym samym, co chrześcijański umiar. Nie musi przecież być ona praktykowana kosztem ścisłego przestrzegania przez ciebie porządku postu i modlitwy. Na przykład, twoja zwyczajowa wstrzemięźliwość czy umiar nie udaremnią postu odbywanego przez ciebie w skrytości, gdyby nagle ogarnęło cię głębokie uczucie smutku i żalu, grozy i bezsilności. Taka sytuacja w sposób niemal nieunikniony narzuciłaby ci post jako środek zaradczy; zapewne w sposób naturalny odczuwałbyś niechęć do wyszukanych potraw, niemal nie do zniesienia wydałoby ci się nawet to jedzenie, którego twój organizm naprawdę potrzebuje, dopóki Bóg nie wyciągnąłby cię z dołu zagłady i postawił na skale nogi twoje i umocnił kroki twoje. To samo dotyczyłoby sytuacji, w której ogarnęłaby cię udręka pragnienia, aby nawet za cenę walki z Bogiem uzyskać Jego błogosławieństwo. Nie potrzebowałbyś doradcy, który pouczałby cię, że nie powinieneś jeść chleba, dopóki prośba ust twoich nie zostanie spełniona.

7. Gdybyś był w Niniwie, gdy ogłaszano po całym mieście rozkaz króla tej treści: Ludzie i zwierzęta, bydło i owce niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i niech nie piją wody; ale niech żarliwie wołają do Boga – czy twój bezustanny post byłby powodem, aby nie wziąć udziału w powszechnej pokucie? Niewątpliwie nie. W tym samym bowiem stopniu co innym zależałoby ci na tym, aby tego dnia nie tknąć jedzenia.

W nie większym stopniu wstrzemięźliwość czy też nieustanne przestrzeganie postu mogłyby synom i córkom Izraela posłużyć za usprawiedliwienie nieuczestniczenia w poście dziesiątego dnia siódmego miesiąca, tzn. w wielkie doroczne święto pojednania. Nakaz postu zgodnie z prawem dotyczył bezwzględnie wszystkich: Każdy, kto się nie ukorzy w tym dniu, będzie wytracony ze swojego ludu.

Wreszcie, gdybyś był wraz z braćmi w Antiochii w czasie ich postu i modlitwy przed wysłaniem Barnaby i Saula, czy możesz sobie wyobrazić, żeby twój umiar czy wstrzemięźliwość były wystarczającym powodem, aby się do nich nie przyłączyć? Bez wątpienia gdybyś tego nie uczynił, znalazłbyś się poza nawiasem chrześcijańskiej społeczności. Zasłużenie zostałbyś z ich grona wyrzucony z powodu wywoływania zamieszania w Kościele Bożym.

IV.

l. Na koniec zastanówmy się, w jaki sposób należy post praktykować, jeśli ma on znaleźć upodobanie w oczach Boga. Po pierwsze. Niech adresatem postu nie będzie nikt inny tylko sam nasz Pan. Niech jedynymi celami postu będą: chwała Ojca naszego, który jest w niebie, wyrażenie żalu i wstydu z powodu naszych wielorakich występków, w rezultacie których tak często przekroczyliśmy Jego święte Prawo, oczekiwanie na moc oczyszczającej łaski, kierującej nasze uczucia na to, co jest w górze, nadanie powagi i szczerości naszym modlitwom, odwrócenie gniewu Bożego oraz spełnienie wszystkich wielkich i bezcennych obietnic, które Pan złożył nam w Chrystusie Jezusie.

Strzeżmy się, żeby post nie stał się szyderstwem wymierzonym przeciwko Bogu, a modlitwa nie budziła odrazy w oczach Boga, zwłaszcza przez to, że szukając chwały u ludzi przydajemy naszej motywacji charakteru doczesnego. Ostrzega nas przed tym nasz Mistrz w słowach: A gdy pościcie, nie bądźcie smętni jak obłudnicy (zbyt wielu bowiem takich było wśród ludu Bożego), którzy okazując zgorzkniałość oraz fałszywy smutek, mieli dość szczególny wygląd, szpecą bowiem twarze swoje, i to nie tylko przez nienaturalny jej wyraz, ale również przez posypywanie jej prochem i kurzem tak, aby ludziom pokazać, że poszczą. Na tym polega ich główny, jeśli nie jedyny cel. Zaprawdę powiadam wam:

Odbierają zapłatę swoją – mianowicie podziw i chwałę u ludzi. Ale ty, gdy pościsz, namaść głowę swoją i umyj twarz swoją – jednym słowem, czyń tak jak to zazwyczaj czynisz przy innych zwykłych okazjach – aby nie ludzie cię widzieli, że pościsz, lecz Ojciec twój, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie. Niech nigdy twoim zamiarem nie będzie robienie postu na pokaz. Jeśli ludzie poznają po tobie, że pościsz, mimo że o to nie zabiegałeś, nie ma to znaczenia. Nie stajesz się bowiem przez to ani lepszy ani gorszy.

2. Po drugie, jeśli rzeczywiście pragniemy, żeby Ojciec, który widzi w ukryciu odpłacił nam, nie wyobrażajmy sobie, że post jest naszą zasługą wobec Boga. To ostrzeżenie zawsze jest na miejscu, ponieważ dążenie do ustanowienia własnej sprawiedliwości, do zbawienia jako naszej zasługi, którą Bóg jest nam winien. a niejako za darmo danej łaski -jest niezwykle głęboko zakorzenione w naszych sercach. Post jest jedynie sposobem postępowania ustanowionym przez Boga, w którym czekamy na Jego niezasłużone przez nas miłosierdzie, oraz w którym, bez jakiejkolwiek z naszej strony zasługi, On obiecał nam udzielić za darmo swego błogosławieństwa.

3. Nie żeby nam się wydawało, iż samo wykonanie zewnętrznego uczynku miało nam przynieść błogosławieństwo Boże. Czy to jest post, w którym mam upodobanie, mówi Pan, dzień, w którym człowiek umartwia swą duszę, że się zwiesza swoją głowę jak sitowie, wkłada wór i kładzie się w popiele? Czy rzeczywiście przez umartwianie duszy należy rozumieć tylko zewnętrzne uczynki rygorystycznie przestrzeganego Prawa? Czy coś takiego nazwiesz postem i dniem miłym Panu? Nie, oczywiście, że nie. Jeśli bowiem post miałby polegać wyłącznie na wykonywaniu tylko zewnętrznych uczynków, wszystkie te wysiłki szły-by na mamę. Wykonywanie tylko zewnętrznych uczynków być może umartwia ciało, ale duszy niczego nie przynosi.

4. Umartwienia cielesne czasem posuwają się, niestety, tak daleko, że mogą uczynić ciało niezdatnym do pełnienia uczynków właściwych naszemu powołaniu. Takiej skrajności powinniśmy się stanowczo wystrzegać. Trzeba bowiem dbać o nasze zdrowie jako dar dobrego Boga. Dlatego też, ilekroć odbywamy post, powinniśmy starać się go dostosować do naszych sił. Nie wolno nam bowiem ofiarować morderstwa zamiast ofiary ani też niszczyć naszego ciała, aby w ten sposób pomóc duszy. W podniosłych chwilach postu, w obliczu choćby największej słabości cielesnej, powinniśmy unikać także drugiej skrajności, za którą Bóg potępia tych, co niegdyś ośmielali się wchodzić z Nim w spór za to, że nie znalazł w ich poście upodobania. Dlaczego pościmy, powiadają oni, a Ty tego nie widzisz? Oto w dniu waszego postu załatwiacie wasze sprawy, mówi Pan. Jeśli nie jesteśmy w stanie okazać całkowitej wstrzemięźliwości, powinno być nas stać na powstrzymanie się przynajmniej od schlebiającego podniebieniu jedzenia, a wtedy nie na próżno szukać będziemy Jego oblicza.

5. Starajmy się umartwiać nasze dusze tak samo jak nasze ciała. Niech każdy post, zarówno publiczny jak i osobisty, stanie się okazją do pielęgnowania wszelkich uczuć pobożności, jakich doznaje serce skruszone i zgnębione. Niech czas postu będzie okresem prawdziwego smutku i żalu za grzechy: takiego żalu, jaki był udziałem Koryntian, o którym św. Paweł pisze w sposób następujący:

Cieszę się, nie dlatego, że byliście zasmuceni, ale że byliście zasmuceni ku upamiętaniu; zasmuceni bowiem byliście po Bożemu tak, że w niczym nie ponieśliście szkody z naszej strony. Zasmuceni po Bożemu (hę kata theon lupę), co oznacza smutek według kryterium Bożego, który Jest bezcennym darem Ducha Świętego, podnoszącym duszę do Boga, z którym może ona odtąd trwać na zawsze. Jest to smutek, który sprawia upamiętanie ku zbawieniu i nikt go nie żałuje. Niech Boży smutek sprawi w nas zarówno wewnętrzną jak i zewnętrzną skruchę, całkowitą przemianę serca, odnowionego na jego obraz, w sprawiedliwości i świętości prawdy, całkowitą przemianę życia aż będziemy święci we wszelkim postępowaniu, za przykładem świętego, który nas powołał. Niech smutek Boży sprawi w nas tę samą gorliwość bez skazy i bez nagany, która jest w nim; niech sprawi to samo uniewinnianie się przez czyny raczej niż słowa, przez trzymanie się z dala od wszelkiego rodzaju zła; niech sprawi to samo oburzenie, stanowczy sprzeciw wobec wszelkich przejawów grzechu, tę samą obawę przed fałszem naszych serc, tę samą tęsknotę, aby mieć udział we wszystkim, co pozostaje w zgodzie ze świętą wolą Bożą, ten sam zapal do wszystkiego, co może być środkiem Jego uwielbienia oraz naszego “wzrastania w znajomości naszego Pana Jezusa Chrystusa; wreszcie, niech sprawi tę samą opozycję wobec szatana i wszelkich jego dzieł, tzn. wobec wszelkiej nieczystości tak ciała, jak i duszy.

6. Niech postowi zawsze towarzyszy żarliwa modlitwa, w której wylewamy przed Bogiem całą naszą duszę, wyznając przed jego majestatem z przejęciem, pokorą i otwartością wszystkie nasze przewinienia, pragnienia oraz całą naszą bezsilność. Czas postu jest okresem usilnych modlitw w intencji zarówno nas samych jak i naszych braci. Błagajmy Pana z powodu grzechów naszego ludu; wznieśmy nasze wołanie, aby Pan rozjaśnił swoje oblicze nad spustoszoną świątynią i odbudował miasto na Syjonie. Łatwo bowiem można zauważyć, że lud Boży w czasach starożytnych zawsze łączył post z modlitwą; tak samo czynili apostołowie w przytoczonych powyżej przykładach; tak samo również czyni nasz Pan w rozważanym przez nas Kazaniu na Górze.

7. Aby post praktykowany przez nas znalazł upodobanie w oczach Pana, należy dodać, że powinno mu towarzyszyć dawanie jałmużny, które stosownie do naszych możliwości jest dziełem miłosierdzia w stosunku do ciał i dusz innych ludzi. Takie bowiem ofiary podobają się Bogu. Słowa podobnej treści wypowiedziane zostają przez anioła do Korneliusza, który pościł i modlił się w swoim domu: Modlitwy twoje i jałmużny twoje jako ofiara dotarty przed oblicze Boże. Tę samą myśl wyrażają słowa samego Boga: Lecz to jest post, w którym mam upodobanie: że się rozwiązuje bezprawne więzy,… wypuszcza na wolność uciśnionych i lamie wszelkie jarzmo, że podzielisz twój chleb z głodnym i biednych bezdomnych przyjmiesz do domu, gdy zobaczysz nagiego, przyodziejesz go, a od swojego współbrata się nie odwrócisz. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza poranna i twoje uzdrowienie rychło nastąpi; twoja sprawiedliwość pójdzie przed tobą, a chwała Pańska będzie twoją tylną strażą. Gdy potem będziesz wolał. Pan cię wysłucha, a gdy będziesz krzyczał o pomoc, odpowie: Oto jestem! …Gdy głodnemu (kiedy pościsz) podasz swój chleb i zaspokoisz pragnienie strapionego, wtedy twoje światło wzejdzie w ciemności, a twój zmierzch będzie jak południe, i Pan będzie ciebie stale prowadził i nasyci twoją duszę nawet na pustkowiach, i sprawi, że twoje członki odzyskają silę, i będziesz jak ogród nawodniony i jak źródło, którego wody nie wysychają.

Kazanie z 1748 r.

(Jan Wesley, „Poucz mnie o tym czego nie wiem. Zbiór kazań”, Warszawa, 2001; Prawa autorskie Wydawnictwo Pielgrzym Polski, ul. Mokotowska 12, 00-561 Warszawa.)

Zostaw odpowiedź

Witamy!!!

Tematyka artykułów