strona główna

Quo vadis, Homo?

„Szukałam Ciebie z krzykiem aż do bólu” – pisze w jednym ze swych wierszy współczesna poetka Halina Sitarska-Ruzik, mieszkanka Lubelszczyzny. Jest to skowyt zagubionego człowieka żyjącego na przełomie XX i XXI wieku. Zagubionego, bo przyszło mu żyć w czasach, w których coraz trudniej jednoznacznie stwierdzić, co jest dobre, a co złe. Zagubionego, bo bezskutecznie poszukującego odpowiedzi na pytanie: „Skąd przychodzę i dokąd zmierzam?”. Zagubionego, bo osaczonego przez media, zalewanego bezwartościowymi w większości informacjami, które wypływają z tysięcy źródeł na całym świecie, a nie przynoszą odpowiedzi na podstawowe pytania egzystencjalne.

„Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu” – to słowa żyjącego na przełomie IV i V wieku św. Augustyna. Podobnie myślimy my – metodyści żyjący w XXI wieku. Kim są metodyści?

Najkrócej rzecz ujmując, metodyści to chrześcijanie (czyli uczniowie Chrystusa), których charakteryzuje: otwartość umysłów, otwartość serc i otwartość drzwi. Skąd ta otwartość?

Dr Olgierd Benedyktowicz, wykładowca w Wyższym Seminarium Teologicznym im. Jana Łaskiego w Warszawie, uważa, że „współczesne duszpasterstwo […] w coraz większym stopniu winno uwzględniać kontekst kulturowy, a właściwie wielokulturowość współczesnych społeczeństw”. Dobrze rozumie to ks. Bau Dang, który jest pastorem Zjednoczonego Kościoła Metodystycznego w San Diego. Stwierdza on: „Mamy różne style nabożeństwa: tradycyjny, współczesny, mieszany i charyzmatyczny […]. Myślę, że to dobrze. Jako metodyści bierzemy na poważnie stwierdzenie: W rzeczach niezbędnych – jedność; w drugorzędnych – wolność, a we wszystkim – miłość”. Dzięki tej różnorodności na każdym z sześciu niedzielnych nabożeństw, które odprawiane są w czterech językach (angielskim, hiszpańskim, kambodżańskim, wietnamskim), gromadzi się w tej parafii kilkaset osób. To właśnie różnorodność jest, według ks. bpa dra Edwarda Puśleckiego, zwierzchnika Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego w Polsce, jedną z cech wyróżniających metodystyczną tożsamość. Inne cechy tejże tożsamości – jego zdaniem – to: podstawy biblijne, otwartość na innych, roztropność, duchowość, przejrzystość, tolerancja oraz umiejętność mówienia i słuchania.

Jesteśmy zatem otwarci i nie obawiamy się inności, gdyż – jak twierdzi o. prof. Stanisław Celestyn Napiórkowski, znany katolicki ekumenista: „Nasze teologie są teologiami kościelnymi, wyznaniowymi, co łączy się z kościelnymi i wyznaniowymi zawężeniami. Ewangelia jest zawsze większa. Większa od teologii katolickiej, większa od teologii prawosławnej, większa od teologii Reformacji, większa od teologii Augustyna, Tomasza czy Lutra”.

Jako uczniowie Chrystusa stawiamy na serce i rozum. Gdy nasi starsi bracia w wierze rozmawiali ze Szczepanem, „nie mogli […] sprostać mądrości i Duchowi, z którego [natchnienia] przemawiał” (Dz 6, 10). Jasno wynika stąd, że mądrość i Boże pomazanie idą ze sobą w parze. Oddzielanie wiary od rozumu wydaje się nam zabiegiem sztucznym i wręcz szkodliwym, gdyż nas – chrześcijan – powinno charakteryzować jedno i drugie. Dlatego też największe przykazanie mówi: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem” (Mt 22, 37). Nie tylko sercem i duszą, ale również umysłem! – powiedział to sam Jezus, więc coś w tym musi być!

Traktując poważnie słowa naszego Mistrza, zapraszamy wszystkich zainteresowanych zarówno na nasze nabożeństwa, na których otwieramy swe serca przed Bogiem, jak i tzw. godziny biblijne, podczas których rozważamy treść Pisma Świętego. Nasze spotkania mają charakter otwarty.

Mariusz Orłowski,

kurator parafii metodystycznej w Lublinie

Witamy!!!

Tematyka artykułów